Witaj!

Witaj na blogu poświęconym mediom i reklamie. Znajdziesz tutaj wiele artykułów dotyczących mediów oraz funkcjonwania reklamy w Internecie. Mam nadzieję, że spodobaja Ci się wpisy jakie tutaj zamieszczam i zostaniesz moim czytelnikeim a dłużej.
Zapraszam do czytania!

 

WALORYZACJA ESTETYCZNA

Znana anegdota głosi, że „Dyktator” (w oryginale opatrzony ironicznym tytułem „Wielki dyktator”, „The Great Dictator”) jest osobistym porachun­kiem Chaplina z człowiekiem, który ośmielił się ukraść Charliemu wąsik. Po­wód niebagatelny, ale przecież nie jedyny. Chaplin próbuje przekazać w tym filmie szereg prawd, które w drugiej połowią lat trzydziestych, kiedy zro­dził się pomysł jego realizacji, były już dla wielu ogarniętych nawałą to­talitaryzmu Europejczyków oczywistością płynącą z ich własnych gorzkich do­świadczeń. Do świadomości Amerykanów zaczęły jedhak przenikać znacznie póź­niej. Przypomnijmy, że premiera „Oyktatora” odbyła się w październiku 1940 roku, jeszcze przed przystąpieniem Stanów Zjednoczonych do wojny.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

JAKO DZIEŁO ARTYSTYCZNE

Historycy kina niemal jednogłośnie twierdzą, że jest to dzieło co prawda wybitne, lecz wewnętrznie pęknięte i nierówne. Kilka scen przynosi efekt artystyczny najwyższej próby, inne – zwłaszcza powszechnie krytykowany 6-mi- nutowy apel wygłoszony przez głównego bohatera w finale – uważa się za nie­fortunne z powodu nadmiernej dawki melodramatyzmu i patosu, a także publi­cystycznego wydźwięku. „Można żałować – pisze w swej monografii Jean Mitry że końcowa scena przemówienia w ogóle się w filmie znalazła, ale jest to zło konieczne. Film jako taki kończy się w momencie, gdy Charlie wchodzi na trybunę”.Zapewne jako dzieło artystyczne „Dyktator” nie jest w sumie najwybit­niejszym osiągnięciem Chaplina. 

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

KTO JEST ADRESATEM FILMU?

Być może uda się również na tej podstawie ustalić: do kogo w pierwszym rzędzie adre­sował Chaplin swój film? Rzecz o-tyle istotna, że wybór adresata wpływa przecież zasadniczo na charakter gry nadawczo-odbiorczej, którą projektuje w swoisty sposób każdy utwór filmowy. Postawmy najpierw pytanie: co mogło stanowić dogodną dla filmowca płasz­czyznę porozumienia z ówczesnym widzem w odniesieniu do Chaplinowskiego projektu parodii świata pod rządami faszyzmu? Oddalona od spraw europej­skich publiczność amerykańska znała przecież reąlia hitlerowskiego państwa co najwyżej wyrywkowo i bardzo pobieżnie. Bliższe wyobrażenie o tym, co działo się w Niemczech i na starym kontynencie, kształtowały okazjonalnie: prasa i filmowe kroniki aktualności w rodzaju „Harch of Time” czy „Fox Mo- vietone News”. Niezbyt wiele.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

MINIMALNA SZANSA

Wystarczyło jednak, by Chaplin dostrzegł w tym minimum twórczą szansę i właśnie daną, fotograficzną realność uczynił tworzywem parodii. Od osoby samego Fflhrera, poprzez wizyty sojusznicze,bom-^ bastyczne przemówienia w trakcie parteitagów, akcje bojówkarzy, aż do drob­nych realiów życia codziennego – świat „Dyktatora” składa się z najbardziej stereotypowych wyobrażeń. Również przywodząca na myśl sojusz antyniemiec- kiej koalicji z czasów I wojny światowej aliancka” rama całości: frontowy epizod z „grubą Bertą” i lot aeroplanem zakończony katastrofą opiera się na popularnej konwencji filmów antywojennych, wśród których klasą dla siebie był niegdyś dwurolkowy majstersztyk Chaplina «Na ramię bród” („Charlie żoł­nierzem”, 1910).

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

STWIERDZENIE FAKTU

Nie jest to zarzut, a tylko stwierdzenie faktu. ,.Karykaturalny przeciw-obraz” (określenie Jerzego Ziomka) z natury rzeczy musi bazować na uprosz­czeniach obrazu rzeczywistości właściwych technice parodiowania. Dochodzimy w tym momencie do drugiego niezmiernie istotnego aspektu poetyki „Dyktato­ra”, Jakim jest parodystyczny charakter relacji ukazanych w świecie przedstawionym. Zhierarchizowana rzeczywistość odkrywa tu i poniekąd samo- demaskuje absurd własnego porządku. Być „niżej” w filmowej rzeczywistości „Dyktatora” to np. wyciągać z usłużnym ukłonem język, by wódz mógł zwilżyć znaczek naklejany na kopertę, albo posłużyć za królika doświadczalnego w śmiercionośnym eksperymencie z kuloodporną kamizelką czy kapeluszem-spadochronem, który się wynalazło,albo zostać zdegradowanym tak doszczętnie jak czyni to rozwścieczony klęską Hynkel że swoim marszałkiem.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

IDEA ZAWŁADNIĘCIA

Być „wyżej” (najwyżej!) to na każdym kroku de- mostrować swą wyższość innym – nawet podczas wizyty u golibrody w kapital­nym pojedynku „kto wyżej” dwu wodzów rywalizujących między sobą o prymat na fotelach fryzJerskich czy później.w walce na miny zakończonej obrzucaniem się makaronem. Obłędna idea zawładnięcia światem zyskuje swój niezwykle sugestywny wy­raz w słynnej scenie tanecznej pantomimy z globusem. W zaciszu swego gabi­netu Hynkel najpierw patrzy na miniaturową kulę ziemską spoczywającą jeszcze bezpiecznie w.obręczy drewnianego stojaka. Chwilę później wybija ją. stamtąd) ruszając z posad i skazując na całkowitą zależność od własnego kaprysu. Jesteśmy świadkami niezapomnianego mimodramu dyktatora upajającego się nie­ograniczoną władzą nad lotnym globusem. 

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

MECHANIZM ZNACZENENIOWY

Ziemia staje się w jego> mocy igra­szką: bezbronną zabawką, balonikiem, piłką. Obserwując jej napowietrzne wzloty i upadki czekamy z niepokojem na pointę, a tą może być tylko pęknię­cie delikatnego obiektu, który na naszych oczach znalazł się w nieodpowied­nich rękach. Opisana wyżej scena zawiera w sobie pewien ważny mechanizm znaczeniowy, którego działanie obejmuje konstrukcję całego ekranowego uniwersum. Jak ów globus w rękach szaleńca, świart atakowany przez faszystowską machinę nie jest z założenia dobry, lecz neutralny. Warto zauważyć, że nazwiska znaczą­ce noszą w „Dyktatorze” jedynie faszyści. 

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

OSTRZE AUTORSKIEJ SATYRY

Pozstałe postaci wyposażył autor w imiona i nazwiska neutralne znaczeniowo (Harll Tondadoz, Hannah,Jaeckel, Schultz, Mann itp.). ściślej mówiąc: znaki, których użyto, znaczą tu kogoś zwykłego przez swoją semantyczną przezroczystość. Ostrze autorskiej satyry dotyka także i tę drugą stronę (zabawna scena z połykaniem tkwiących w cie- ście monet), czyni to jednak w sposób łagodny i dobroduszny. Poetyckie użycie słowa w „Dyktatorze” zasługuje na głębsze studia. W li­teraturze przedmiotu dotyczącej tego dzieła wielokrotnie spotkać można uwagl na temat parodystycznej funkcji przemówień Hynkela czy humanistycznego przesłania apelu, jaki wygłasza żydowski fryzjer w zakończeniu.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

PODSTAWA WIZERUNKU

Wiele miej­sca poświęca się również w tych opracowaniach genezie poszczególnych scen oraz całościowej koncepcji autorskiej utworu. Nie próbowano jednak, o ile mi wiadomo, rozwinąć nigdy szerzej kwestii filmowej aranżacji tworzywa ję-^ zykowego w „Oyktatorze”, poprzestając zwykle na dość powierzchownych kon­statacjach zawartych w samym zestawieniu analogii: Adenoid Hynkel – Adolf Hitler, Senzino Napalonl – Benito Mussolini, Herring – Goering.Garbitsch – Goebbels, Tomania – hitlerowskie Niemcy, Bacteria – faszystowskie Włochy, Ostria – (flsterlich) Austria itp.  Zauważmy sceptycznie, że analogie powyższa zarysowuje się od razu na podstawie wizerunku ekranowych postaci i rozwoju wydarzeń ściśle nawiązujących do określonych realiów rzeczywistości pozafilmowej (godła, mundury, sceneria, wyglądy i zachowania postaci, fakty historyczne etc.). 

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

WIRTUALNY ADRESAT

Wyrażenie „double cross” oznacza bowiem w amerykańskim slangu sprzeniewierzenie, zdradę, oszustwo, znakomicie pasując nie tyl^o pod względem graficznym na godło hynkelowskiej Tomanii. Spróbujmy znaleźć wirtualnego adresata tych i dalszych jeszcze zabiegów. Na poziomie warstwy brzmień potencjalnie każdy widz „Dyktatora”, który sły­szał o Adolfie Hitlerze, potraktuje Adenoida Hynkela jako parodystyczny od­powiednik tego płaśnie imienia i nazwiska. Dlaczego jednak właśnie „adenoid” i dlaczego „hynKel”?Czy wszystko sprowadza się wyłącznie do sfery brzmie­niowego podobieństwa? jeśli tak, to jest ono dalece niedoskonałe.  Przypom­nijmy, że w okupowanej Polsce przedrzeźniano to nazwisko w o wiele bardziej jadowitej formie „hycler”, akcentując nie tylko analogię fonetyczną, ale także „hyclerskie” zapędy Fllhrera i jego funkcjonariuszy, odczuwalne na co dzień w metodzie ulicznych „łapanek”.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn